Pan Feliks miał 79 lat i był jednym z tych ludzi, którzy zawsze załatwiali wszystko sami.
„Sam pójdę na pocztę”, „sam pojadę do urzędu”, „sam kupię lekarstwa” — powtarzał, nawet kiedy znajomi mówili, że powinien bardziej na siebie uważać.
Wszystko zmieniło się pewnej zimy, kiedy poślizgnął się na schodach i złamał nogę w biodrze. Operacja się udała, ale lekarz powiedział jasno:
– Przez kilka miesięcy nie powinien pan wychodzić z domu. Obciążenie grozi ponownym złamaniem.
Pan Feliks udawał dzielnego. Ale kiedy wrócił do pustego mieszkania, spojrzał na kalendarz pełen notatek: „zapłacić podatek”, „odnowić dowód rejestracyjny”, „książeczka zdrowia”, „rachunek za prąd”, „wezwanie z banku”.
I nagle poczuł, jakby ktoś zamknął świat na klucz i zabrał ten klucz ze sobą.
– „Jak ja to wszystko załatwię?” – szeptał z przerażeniem.
– „Czy teraz wszystko przepadnie? Czy ktoś mnie ukarze, że nie mogę dojść do urzędu?”
Tego wieczoru długo patrzył w okno. Nie bał się bólu ani samotności. Bał się bezradności, której nigdy w życiu nie znał.
Dopiero sąsiadka, pani Lidia, która przyszła przynieść mu zupę, powiedziała łagodnie:
– Panie Feliksie, dziś dużo rzeczy można zrobić z domu. A resztę ktoś może załatwić za pana — legalnie, oficjalnie. Tylko musi pan wiedzieć jak.
Pan Feliks nie wiedział.
Ale tego dnia po raz pierwszy poczuł, że może świat wcale nie zamknął się na klucz. Może tylko zmienił zasady.
Komentarz prawnika – radcy prawnego Agnieszki Lech
Sytuacja pana Feliksa jest bardzo typowa dla wielu osób starszych: nagła choroba, ograniczona mobilność, a wraz z tym lęk przed sprawami urzędowymi, które dotąd załatwiały samodzielnie.
Warto podkreślić, że współczesne przepisy chronią seniorów w takiej sytuacji i dają im wiele narzędzi, aby mogli załatwić swoje sprawy bez wychodzenia z domu, a nawet bez korzystania z komputera.
Najważniejszym rozwiązaniem jest możliwość ustanowienia pełnomocnika. Zgodnie z art. 98 i następnymi Kodeksu cywilnego każdy dorosły, w tym senior, może upoważnić dowolną osobę — dziecko, sąsiada, przyjaciela — do działania w jego imieniu. Pełnomocnik może odbierać pisma w urzędach, składać wnioski, załatwiać sprawy w banku, w ZUS, w przychodni czy na poczcie. W wielu przypadkach wystarczy zwykłe pełnomocnictwo pisemne, a w sprawach bardziej formalnych — pełnomocnictwo poświadczone notarialnie, które można sporządzić również w domu, korzystając z wizyty notariusza.
Poczta Polska oferuje także tzw. pełnomocnictwo pocztowe, które pozwala wskazanej osobie odbierać listy polecone, przesyłki sądowe czy awizowane paczki. To rozwiązanie szczególnie ważne dla osób leżących lub niewychodzących z domu.
Coraz więcej spraw można załatwić także przez telefon lub przez internet — na przykład poprzez profil zaufany, który można założyć bez wychodzenia z domu, korzystając z bankowości elektronicznej. Dzięki temu możliwe jest zgłaszanie wniosków do ZUS, urzędu skarbowego czy gminy bez wizyty osobistej.
Ważne jest również prawo do głosowania mimo braku możliwości wyjścia z domu. Osoba, która nie może chodzić, ma prawo głosować przez pełnomocnika — zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego. Pełnomocnikiem może być dowolna zaufana osoba, która mieszka w tej samej gminie. Senior może też zagłosować korespondencyjnie, a jeśli ma orzeczenie o znacznym stopniu niepełnosprawności, przysługuje mu przenośna urna wyborcza dostarczana do domu przez komisję. Nikt nie może zostać pozbawiony prawa wyboru tylko dlatego, że nie może wyjść z mieszkania.
W praktyce osoby starsze często obawiają się, że jeśli nie stawią się osobiście w urzędzie, poniosą konsekwencje prawne. To nieprawda. Urzędy mają obowiązek przyjmować pełnomocników i respektować dokumenty składane przez osoby działające w imieniu seniora. W podobnych sytuacjach sądy administracyjne wielokrotnie podkreślały, że obowiązek osobistego stawiennictwa jest wyjątkiem, a nie regułą, i nie może prowadzić do pokrzywdzenia osoby chorej.
Jeśli pan Feliks ustanowi pełnomocnika, może spokojnie kontynuować leczenie bez lęku, że „świat mu ucieknie”. Senior nie musi czuć się bezradny — prawo przewiduje dla niego liczne rozwiązania, a urzędy mają obowiązek je respektować.
Najważniejsze jest uświadomienie sobie, że utrata sprawności ruchowej nie oznacza utraty sprawczości. Można nadal decydować, zarządzać, głosować i zachować kontrolę nad swoim życiem — tylko innymi środkami niż dotychczas.
Prawo stoi po stronie seniora i daje mu narzędzia, aby nie musiał czuć się wykluczony tylko dlatego, że choroba kazała mu na chwilę zostać w domu.


