Państwo Helena i Marian od lat żyli jednym rytmem — śniadanie o dziewiątej, spacer po południu, a w każdy piątek największa radość ich życia: wizytę ukochanego wnuka, siedmioletniego Jasia. Ich syn Paweł rozwiódł się z żoną dwa lata wcześniej, ale do tej pory wszystko układało się dobrze. Jasio spędzał u dziadków popołudnia, pomagał im piec ciastka, uczył dziadka obsługi telefonu, a babcia zawsze chowała dla niego czekoladkę „na później”.
Pewnego dnia syn Paweł zadzwonił późnym wieczorem:
– Mamo… nie wiem, jak to powiedzieć. Kasia… nie chce, żeby Jasio przychodził do was bez jej zgody.
– Ale dlaczego? – zapytała pani Helena.
– Bo twierdzi, że macie na niego zły wpływ. To absurd, ale ona zrobiła się bardzo nerwowa po rozwodzie.
Następny piątek Jasio nie przyszedł.
Tydzień później również.
A potem zaczęło się robić jeszcze trudniej. Synowa odbierała telefony zdawkowo, mówiła, że „dziecko jest zajęte”, albo że „nie ma potrzeby ciągłego jeżdżenia do dziadków”.
Pani Helena podjęła próbę rozmowy. Spotkała synową przed blokiem.
– Kasiu, kochanie, my tylko chcemy widzieć Jasia… To przecież nasz wnuczek.
Synowa spojrzała na nią chłodno:
– Moje dziecko. Ja decyduję. I proszę to uszanować.
Po tej rozmowie Jasio nagle „nie miał czasu”, „miał zajęcia”, „był chory”.
A kiedy dziadkowie poszli z prezentem na jego urodziny, synowa nie otworzyła im nawet drzwi.
– Nie zapraszałam was. Proszę więcej nie przychodzić bez uprzedzenia.
Pani Helena przestała spać po nocach.
Pan Marian, twardy przez całe życie, teraz płakał wieczorami.
– „Cośmy im zrobili? Dlaczego nasz wnuk ma nas tracić? Przecież on nas kocha…”
Najbardziej bolało to, że Jasio, mały, delikatny chłopiec, nagle przestał mieć kontakt z ludźmi, którzy byli dla niego drugim domem.
Komentarz prawnika – radcy prawnego Agnieszki Lech
Historia państwa Heleny i Mariana dotyczy sytuacji, która w polskich rodzinach zdarza się coraz częściej: po rozwodzie rodziców jeden z nich utrudnia dziadkom kontakty z wnukiem. Warto wyjaśnić, że zgodnie z polskim prawem dziadkowie mają własne, niezależne od rodziców prawo do kontaktów z dzieckiem, oparte na przepisach Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Prawo stanowi jasno, że zasady dotyczące kontaktów z dzieckiem stosuje się również do innych osób blisko związanych emocjonalnie z dzieckiem, zwłaszcza z jego dziadkami.
Oznacza to, że rodzic nie może dowolnie, według własnego uznania, odcinać dziadków od wnuka, szczególnie jeśli wcześniej więź była silna. Odmowa kontaktów bez ważnej przyczyny, a zwłaszcza celowe utrudnianie, może zostać przez sąd ocenione jako działanie sprzeczne z dobrem dziecka. W wielu orzeczeniach sądy podkreślały, że zerwanie więzi z dziadkami, zwłaszcza w okresie, gdy byli dla dziecka ważnymi opiekunami, jest dla dziecka krzywdzące i psychicznie destabilizujące.
W takiej sytuacji dziadkowie mogą wystąpić do sądu rodzinnego z wnioskiem o uregulowanie kontaktów z wnukiem. Mają samodzielne prawo do wszczęcia sprawy. Sąd w takim postępowaniu wysłucha obie strony i przede wszystkim oceni, co jest dobre dla dziecka. Jeżeli dziadkowie mieli z wnukiem bliską, stabilną relację, a rodzic nie przedstawia rzeczowych argumentów przeciwko kontaktom, sąd prawie zawsze takie kontakty ustala — często w bardzo precyzyjny sposób, na przykład co drugi weekend, jedno popołudnie w tygodniu lub dodatkowe dni w ferie i święta.
Jeżeli natomiast rodzic nie przestrzega orzeczenia, sąd może nakładać na niego kary finansowe, i to wielokrotnie. Sankcje mają charakter mobilizujący — ich celem jest doprowadzenie do wykonywania ustalonych kontaktów, a nie kara sama w sobie.
W praktyce sądowej spotyka się liczne podobne przypadki: synowa nie odbiera telefonów od dziadków, twierdząc, że „dziecko nie chce rozmawiać”; zięć zabrania kontaktów „bo dziadkowie źle wpływają na wychowanie”; rodzic celowo ustawia zajęcia dziecka w godzinach spotkań. W takich sprawach sądy podkreślają, że więź między dziadkami a wnukiem jest szczególna i zasługuje na ochronę prawną. Dobro dziecka obejmuje również możliwość utrzymywania relacji z osobami, które kocha
i które były stałą częścią jego życia.
W przypadku państwa Heleny i Mariana ich więź z Jasiem była silna, ugruntowana
i trwała. Odcinanie chłopca od dziadków bez rzeczywistej przyczyny stanowi naruszenie prawa do kontaktów i może być ocenione jako działanie rodzica wbrew dobru dziecka. Najważniejsze, aby seniorzy wiedzieli, że nie są bezsilni — mogą złożyć wniosek do sądu, wskazując konkretne dni i godziny, w jakich chcą widywać wnuka. Sąd te kontakty ureguluje, a rodzic ma obowiązek ich przestrzegać.
Prawo bardzo zdecydowanie chroni ciągłość więzi rodzinnych, a zwłaszcza prawo dziecka do miłości i obecności dziadków w jego życiu. Jeśli dorosłe konflikty próbują tę więź złamać, sąd jest po to, aby ją odbudować.


