Pani Helena, mająca 78 lat, była osobą pogodną i ciepłą. Od dawna mieszkała samotnie, ale mogła liczyć na parę z sąsiedztwa – Kasię i Marka. Pomagali jej
w zakupach, wnosili ciężkie torby i przynosili leki z apteki. Seniorka nie miała rodziny w mieście, więc ich obecność dawała jej poczucie bezpieczeństwa.
Pewnego dnia Kasia poprosiła, by pani Helena zeszła z nimi „na chwilkę” do banku.
– Potrzebne jest drobne potwierdzenie, że pani mnie zna. Taka wymagana formalność, żeby nam udzielili małego kredytu. Pani niczym nie ryzykuje – mówiła przekonująco.
Pani Helena czuła niepokój, ale nie chciała odmówić, nie chcąc, by młodzi pomyśleli, że im nie ufa. Weszli razem do banku. Doradca był zajęty, szybko wskazał, gdzie usiąść, a następnie poprosił o dowód osobisty seniorki.
– Wie Pani o co chodzi. Podpisze pani tu, tu i jeszcze tu – powiedział, przesuwając plik dokumentów.
Pani Helena próbowała zapytać:
– A co to dokładnie jest…?
Ale Kasia od razu odpowiedziała za nią:
– To tylko zgoda, że pani nas zna. Bez pani podpisu nam nie przyznają, a to naprawdę niewielka sprawa. Seniorka podpisała, choć serce biło jej mocno. Wyniosła z banku dziwne poczucie, że zrobiła coś, czego nie rozumie. Tydzień później otrzymała list z banku: „Informujemy, że została pani poręczycielem kredytu w wysokości 47 000 zł.
W przypadku braku spłaty przez kredytobiorców obowiązek spłaty przechodzi na panią”.Pani Helena zbladła. Ręce zaczęły jej drżeć.
„Przecież ja nie mogę spłacać żadnego kredytu… Ja nie wiedziałam, co podpisuję” – powtarzała w myślach. Bała się komukolwiek o tym powiedzieć, wstydziła się własnej łatwowierności i czuła, że została wykorzystana.
Komentarz prawnika – radcy prawnego Agnieszki Lech
Historia pani Heleny pokazuje ważny i wciąż mało omawiany problem, dotyczący wykorzystania zaufania seniora i jego niewiedzy co do skutków prawnych poręczenia kredytu. Wielu seniorów, podobnie jak pani Helena, czuje się zobowiązanych do odwdzięczenia się za drobne przysługi,
a jednocześnie nie zna skomplikowanego języka finansowego, którym posługują się banki. Jednak z prawnego punktu widzenia poręczenie jest jedną
z najpoważniejszych czynności, jakie może podjąć konsument.
Poręczyciel, zgodnie z art. 876 Kodeksu cywilnego, odpowiada za dług tak samo jak kredytobiorca. Oznacza to, że jeśli Kasia i Marek przestaliby spłacać raty, bank ma pełne prawo zażądać od pani Heleny spłaty zadłużenia. Poręczenie nie jest drobną formalnością, lecz bardzo poważnym zobowiązaniem finansowym, które może obciążać seniora przez wiele lat.
Warto, aby osoby starsze wiedziały, że nawet jeśli podpis złożono w banku, to nie oznacza automatycznej ważności takiej czynności. Jeżeli podpis był wynikiem błędu, podstępu lub presji psychicznej, senior może powołać się na wady oświadczenia woli. Art. 82–88 Kodeksu cywilnego przewidują, że można uchylić się od skutków czynności prawnej dokonanej pod wpływem błędu, groźby lub nacisku, zwłaszcza jeśli senior został wprowadzony w błąd co do treści podpisywanych dokumentów.
W praktyce sądowej zdarzały się sytuacje bardzo podobne do tej. W jednej sprawie 79-letnia kobieta została zabrana przez „życzliwych sąsiadów” do banku, pod pretekstem podpisania potwierdzenia. Sąd unieważnił poręczenie, ponieważ bank nie wyjaśnił jej skutków umowy, a osoby trzecie naciskały, by podpisała dokumenty.
W innym przypadku sąd uznał poręczenie za nieważne, bo starszy mężczyzna podpisywał umowę w poczuciu presji i nie został poinformowany o ryzyku, jakie bierze na siebie.
Każdy senior ma prawo nie podpisywać niczego, czego nie rozumie, nawet jeśli dokumenty przedkłada doradca bankowy. Nie trzeba tłumaczyć się sąsiadom ani pracownikom instytucji. Można poprosić o czas, skonsultować się z rodziną lub prawnikiem, albo po prostu odmówić. Prawo stoi po stronie osoby słabszej, szczególnie jeśli brak świadomości wynika z manipulacji.
Najważniejsza informacja dla seniorów jest taka, że nawet jeśli podpisali poręczenie pod wpływem presji, mogą nadal bronić swoich praw, składając oświadczenie
o uchyleniu się od skutków prawnych oświadczenia woli złożonego pod wpływem błędu albo występując o stwierdzenie nieważności umowy w sądzie. W takich sprawach często udaje się doprowadzić do unieważnienia poręczenia, które było wymuszone, niejasne albo przedstawione w sposób wprowadzający w błąd.


